Aktualne katalogi Avon
Przeglądając katalog Avon 1 2026 Styczeń, najdłużej zatrzymuję się przy zapachach. Nie dlatego, że „kuszą”, tylko przez to, jak są pokazane. Dużo flakonów. Ciężkie szkło, grube denka, korki o dziwnych, czasem trochę przesadzonych kształtach. Widać, że to kategoria, która ma robić wrażenie wizualnie, nawet zanim ktokolwiek powącha.
Najczęściej pojawiają się klasyczne butelki: prostokątne albo lekko zaokrąglone, przezroczyste lub przyciemnione. Złoto, róż, czerń, bursztyn. Nic bardzo krzykliwego. Raczej coś, co dobrze wygląda na półce albo komodzie. Niektóre flakony są ustawione pojedynczo, inne w grupach, trochę jakby ktoś je po prostu ustawił obok siebie i zostawił.
Jeden motyw, wiele wariantów
W środku katalog Avon 1 2026 widać, że te same zapachy wracają w różnych wersjach. Podobne kształty, tylko inne kolory szkła. Różowy obok złotego, potem ciemniejszy, prawie czarny. To daje wrażenie ciągłości, ale też lekkiego chaosu. Trzeba się chwilę wpatrywać, żeby zrozumieć, co jest czym.
Często obok flakonów pojawiają się drobne detale: kwiat, plasterek owocu, czasem kawałek brzoskwini albo jasne tło jak piasek czy kamień. Raczej symbolicznie, bez przesady. To nie są rozbudowane sceny. Bardziej sugestia niż opowieść.
Zdarzają się też zdjęcia, gdzie perfumy stoją obok kremów albo tuszu do rzęs. Wszystko razem, trochę jak na toaletce. Widać różne formaty: słoiczki, tubki, małe buteleczki. Ale zapachy i tak dominują wizualnie.
Wrażenie codzienności
Nie wszystko wygląda idealnie. Niektóre strony są mocno „zapełnione”, aż trudno złapać oddech. Inne są spokojniejsze, bardziej czytelne. Te drugie wypadają lepiej. Flakon wtedy naprawdę jest widoczny, a nie ginie wśród napisów i ramek.
Mam też wrażenie, że większość tych zapachów jest dość zachowawcza wizualnie. Nic bardzo dziwnego, nic bardzo nowoczesnego. To raczej bezpieczne formy. Dla wielu osób to pewnie plus, dla innych – trochę nuda. Trudno powiedzieć. Na pewno nie jest to coś dla każdego.
Na końcu katalog Avon Styczeń 2026 zostaje mi w głowie głównie obraz szkła i światła. Zapachów nie da się ocenić przez papier, więc zostaje tylko patrzenie. I to patrzenie jest… w porządku. Bez zachwytu, bez rozczarowania. Po prostu kolejny katalog do przejrzenia.



